...:::PaTrZąC nA To Z GŁęBoKa:::... wtorek, 31 lipica 2007 00:20:48
Ta ostatnia notka... Musiałam się wyżyć i dobić jakieś bezimenne twarze. I nie ukrywam, że sprawiło mi to jakąś lichą satysfakcję. Widocznie w naturze człowieka leży obserwowanie z mściwym uśmiechem na twarzy upadek kogoś, komu życzyliśmy tego, a ręce trzymać założone z tyłu, żeby nie ubrudzić się szlamem płynącym z potoku jego słów błagających o pomoc. Tyle zła na tym świecie się dzieje. Tyle zawiści, że aż boli. Chociażby wystarczy wejść na fora internetowe i przeczytać jak jeden szkaluje drugiego, bo lubi taką muzykę, czy Harry'ego Pottera. Najpierw walą w klawiaturę, a potem myślą, jeśli w ogóle myślą. Widać mało kto słyszał, że o gustach się nie dyskutuje. Za dużo jest bezmózgich ludzi na świecie.
Boże, widzisz, a nie grzmisz.
Dziś doszłam również do pewnego wniosku. Jestem sama. Zupełnie sama. Nie mam prawdziwych przyjaciół. A co gorsza, tym wnioskiem jest to, że potrzebuję przyjaciół. Co z tego, że znam kogoś 10 czy 20 lat (no, tyle to może nie), jak nie czuję, że nadaje się na totalnego powiernika problemów. Obawa przed niezrozumieniem? Być może. Odrzuceniem? Olaniem? Niedojrzałością? O tak. Bo to, co naprawdę cenię w ludziach, to jest DOJRZAŁOŚĆ. Psychiczna dojrzałość. I choć może nigdy nie mówiłam tego głośno, nie znaczy, że teraz nagle zaczęłam tak sądzić. Nie, tak było od zawsze. Nie-cierpię-niedojrzałych-ludzi. Kogoś, kto nie reaguje jak się do niego mówi, jak nie umie płakać razem z tobą. Bo prawdziwy przyjaciel, to nie ten, co ciągle doradza, ale ten, kto razem z tobą płacze. I przeżywa. Dzielenie uczuć, to jest ważne. I niech zapamięta sobie to każdy, kto mnie zna. Nie lubię niedojrzałych ludzi. Tak samo jak nie toleruję nietolerancji. Ale to już dyskusja na inny temat.
Wczoraj podcinałam trochę włosy, a w czwartek jednak jadę do tego kina ;) Ojciec jeszcze nic nie wie, ale się dowie. Mama mu powie, bo ja nie mam odwagi, hihi. Jadę z Magdą. Będzie fajowo.
Znów muszę się porozwodzić trochę, ale to mój blog, więc mam to cholerne prawo i będę się rozwodzić ile chcę. Jak komuś to przeszkadza, to niech sobie ominie ten fragment notki.
Oglądałam film o Maanamie. Jakoś dziś miałam ochotę. W sumie, to wczoraj w nocy oglądałam, a dziś niecały. Każdy z członków zespołu mówi o sobie i o innych członkach. I nie tylko :) Jak tak patrzę na te wszystkie występy i oglądam ten wulkan energii na scenie w postaci Kory, to tak jakoś... mi się ciepło robi na sercu. Naprawdę. Aż uśmiecham się sama do siebie. I jestem dumna z tego, że jestem ich fanką. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym teraz ich nie znać. Nie-wyobrażam. Po prostu. Dzięki nim, moje życie ma sens, ich muzyka nie raz pomaga mi się ogarnąć psychicznie (poważnie), jakoś mnie podnosi na nogi, tak jakby trzymała mnie za rękę i prowadziła przez tłum problemów. To takie ekscytujące i aż wzruszające. Czuję, jakby to była moja ostoja, coś, na czym mogę się oprzeć. Mam OGROMNE przywiązanie do zespołu. I nic nie zdoła mnie od niego oderwać. NIC. Muzyka ma moc. I to czuć. Coś bezcielesnego, a ma taką moc, jakiej można pozazdrościć. I mówię już w ogóle o muzyce. A zespół Maanam plus muzyka, to jest dla mnie jak czołg, który toruje mi drogę i rzuca chociaż jakiś blask na te najciemniejsze fragmenty ścieżki. Moja wdzięczność jest nieograniczona.
Jeszcze trochę posiedzę i pójdę spać. Nie jestem śpiąca. Poleżę, pomyślę, może zasnę. Dobranoc :*
"Tysiące twarzy, setki miraży, to człowiek tworzy metamorfozy"
Maanam, "Szare miraże"
komentarze [5] ...:::To WsZyStKo JeSt MOJE!:::... sobota, 28 lipica 2007 00:37:36
Moje życie- moja sprawa. Moje myśli- moja sprawa. Moje czyny- moja sprawa. Moje słowa- moja sprawa. Moje marzenia-moja sprawa. Więc niech nikt nie próbuje mi się w nie wpieprzać z butami! Pogodnię swoim psem i pogryzę do kości, aż spuchnie.
Zwykle nie rzucam się na ludzi, bo mam do nich szacunek. Człowiek jest wytworem Boga, choćby nie wiem jak beznadziejnym i niedorobionym. A skąd taki agresywny początek? Ostatnio wiele rzeczy doprowadza mnie do kurwicy. Dziś była premiera Harry'ego Pottera i Zakonu Feniksa. Jak zwykle przedupię resztę wakacji w domu. Chciałam mieć jeszcze jakieś cholerne wspomnienia i pojechać do Poznania, żeby zobaczyć film w 3D!! Chociaż jedno cholerne niezapomniane przeżycie! Nie! Nie ma pieniędzy? Nie wiem! Film już w kinach, a ja wciąż się waham. Nie poddam się, w ostateczności pójdę do naszej Premiery. Zresztą i tak bym poszła, bo filmu w kinie nie odpuszczę. I dupa!
Wszystko jest przeciw mnie. Nie robię z siebie osoby tragicznie nieszczęśliwej, ale każdy ma gorsze dni, nie?! MDLI mnie, jak myślę, że niedługo szkoła, znowu te cholerne lekcje, ta cholerna klasa, ci cholerni nauczyciele, to cholerne jebane szkolne życie!! Ja mam ważniejsze sprawy na głowie, niż jakieś pierdoły z polskiego, czy matematyki.
Ja planuję swoją przyszłą karierę.
Ot co.
I spełnię swoje marzenia. Jeszcze będę sławną pisarką. Zapiszę się do tego samego klubu, co Jacek. Klub, który wspiera początkujących artystów, jeśli go tak pozwolę nazwać. Pomagają, doradzają. I skończę tę swoją powieść, choćbym miała oślepnąć, zdechnąć, zawalić budę i Bóg wie, co jeszcze. Gówno mnie to. Dopnę swego i maturę będę mogła sobie wsadzić w tyłek. Nie wiem, czy pójdę na studia. Najpierw skupę się na pilnowaniu dojścia do sukcesu. Sukcesu? Czy to jest na pewno odpowiednie słowo? Jeśli sukcesem można nazwać zaistnienie na rynku literackim choćby w najmniejszym stopniu, to tak. Odniosę sukces. Na pewno nie sprzedam tyle książek co Lem, Grochola, czy z zagranicznej półki Rowling (o tym, to nawet nie marzę), Coben, czy Conan Doyle. Ale zmierzyć się można. Chociażby z własną poprzeczką.
Wakacje i Maanam w słuchawkach. Boże, ta muzyka nadaje mi sens. Nie wiem, co by się ze mną działo, gdybym nie znała Kory. Pewnie robiłabym wiele bezsensownych rzeczy, aż pewnego dnia natknęłabym się na Maanam. A tak? Czuję się bardziej natchiona, mądrzejsza... Że nie jestem fanką jakichś rozwrzeszczanych dzikich bachorów, które mają do powiedzenia tylko to, że kochają swoje "baby" i są "jeeeieeahh". Nie. Moją idolką jest kobieta, która niejedno w życiu przeszła i z pewnością w swoich tekstach ma coś o wiele więcej do zaoferowania, niż tylko "z nami koniec, kochałam cięę, a ty nie chcesz mnieee... kupcie mi apap, bo zaraz umręę"
Już nie powiem, jak wiele wokalistek cierpi z powodu nieszczęśliwej miłości. Czy nikt już nie jest szczęśliwy? Niech no sobie chociaż popatrzę na takich, skoro sama nie mogę taka być w stu procentach. Kora, dzięki za to, że jesteś. Padam do nóżek.
Nie wiem, kiedy znowu napiszę. Aż mi się zachce. I kuźwa, mam ochotę na gumę. A gumy nie ma. I ch**.
Dobranoc.
komentarze [1] ...:::LeTnIo:::... piątek, 13 lipica 2007 17:10:44
No więc zlitowałam się nad swoim blogiem i piszę notkę, bo stwierdziłam, że co roku piszę noty znad morza i nie mam zamiaru robić wyjątku. Zresztą, miło jest przeczytać za rok zapiski z zeszłorocznych wakacji :)
Dobra, nie czas na sentymentalne pogaduchy.
Jestem sama, Aga z dziećmi, Ewą i Kajtkiem na starówce; mi się oczywiście nie chciało wybywać, ale ojciec przyjedzie, to pójdę nad morze. Pogoda wraca, więc się poopalam, bo zawsze jestem blada jak kurczak. Jeszcze ktoś się pomyli i mnie podsmaży na rożnie, huhuhu.
1 tydzień byłam z mamą (jechałam pociągiem, Boże jak ja kocham pociągi, czy ktoś jeszcze tak ma?), teraz tydzień sama, i dziś przyjeżdża tata, czyli razem będę 3 tygodnie :) Wow. W sumie dobrze, bo odpocznę sobie od tej Piły, nasiedzę się tam stanowczo za dużo. Trochę mi tęskno za Madzią, ale wkrótce się zobaczymy- mam nadzieję :)
Kupiłam sobie pasek do spodni i nowe CD Avril. Kazałam wysłać sobie na adres drogerii Ewki, żeby zastać przedmioty jeszcze w Kołobrzegu xD
Dobra, koniec pierdolenia i tak nie mam nic ciekawego do powiedzenia, to po co się będę ośmieszać. Załamana jestem, bo koncerty nie wypaliły, może wypłaczę sobie jeden sierpniowy i do kina na Harry'ego Pottera (ahhhhh) mnie nóżki zawiodą i już oczka świerzbią i nie mogą się doczekać ujrzenia kolejnej ekranizacji. Na pewno wiele przeinaczą, ale nie skomentuję tego. Chciałabym go zobaczyć w jakimś IMAXie, chyba w Poznaniu jest. Chętnie zabrałabym Magdę. Pojadę, obejrzę, ocenię. O wrażeniach poinformuję.
Pozdrowienia znad morza.
Pa :*
"Kocham Cię, kochanie moje, kocham Cię, a kochanie moje to..."
Maanam
komentarze [1]